Do naszego domu zapukał nowotwór… Zanim to się stało, myśleliśmy tak jak Ty, że takie historie są gdzieś obok, że choroba nie zna naszego adresu i niespodziewanie nie zapuka do naszych drzwi. Niestety, zapukała i wybrała najgorzej, jak mogła – zaatakowała naszą małą córeczkę Wandę.
Było to ponad rok temu, Wanda miała 10 miesięcy. W trakcie zabawy zauważyliśmy biały odblask w prawym oku – to był zły znak. Nowotwór złośliwy oka – siatkówczak – w zaawansowanym stadium. Nieleczony prowadzi do przerzutów, może zaatakować mózg. Grozi też utratą wzroku, a nawet amputacją oka.Zaczęła się chemioterapia. Guz się zmniejszał, wydawało się, że Wanda z tego wyjdzie z całym oczkiem. Gdy lekarze coraz bardziej skłaniali się ku usunięciu oka, rodzice Wandy pojechali na konsultację do dr Hungerforda w Londynie. To była najlepsza decyzja, jaką mogli podjąć - okazało się, że oko można ocalić.
Leczenie w Londynie daje szansę uratowania wzroku .Koszt niestety to 25 tys.funtów których rodzina nie jest w stanie sama uzbierać aby ratować swoją córeczkę.
Proszę was w imieniu dzielnej Wandzi o pomoc w zebraniu tak bardzo potrzebnych pieniążków aby mogła jak my cieszyć się życiem i widzieć otaczający ją świat swoimi oczkami.
Pomóżmy małej Wandzi, żeby nowotwór w końcu opuścił jej oczko i nie zagrażał jej życiu.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz